wtorek, 23 marca 2010

Czarne


A te są całkiem inne... Sardonyks z onyksem na okrągło.

wtorek, 16 marca 2010

Wczorajsza wena




Oj długo nie kręciłam...... oj długo........ Ale jak się za to zabrałam - to zrobiłam 2 pary. Pierwsze delikatne, z fasetowaną briolette ametystu. Maleńkie, zgrabne, bardzo lekkie. Drugie zdecydowanie większe, cięższe, ale też urocze - z kropelką fasetowanej akwamaryny. Na razie są niczyje. Mam nadzieję, ze ktoś je przygarnie.

sobota, 16 stycznia 2010

Pokręcone




Oj... dawno... bardzo dawno mnie tu nie było. Totalny brak weny twórczej + zepsuty aparat. Brak weny wynikał poniekąd z zepsutego aparatu, ale i nie tylko. Tak czy siak, ostatnio mocno staram się zabrać za robotę, ale przyznaję się szczerze i bez bicia - wcale mi to nie wychodzi. Zrobiłam ametystowe kolczyki dla Natalii z Wrocławia. W końcu! Nie są takie jak zamawiała, więc modlę się, żeby się jej spodobały... Drugie - z lapisem są prezentem gwiazdkowym dla mojej najulubieńszej kuzynki Klaudii.

poniedziałek, 30 listopada 2009

Zauroczona


Taaaaaaa...... coraz częściej myślę o tym, zeby zrobić sobie dziurki w uszach...

Onyks.

i no 2


... no i drugie prawdziwie srebrne. Wiem, ze na nich na długo skończy się moja przygoda ze srebrnym drutem. Póki nie będę miała patentu jak zmiękczyć to cholerstwo, to się za nie nie zabiorę. Szkoda moich rąk. Tymczasem po tym bardzo szczególnym zamówieniu wrócę do mojego ulubionego drutu posrebrzanego ;-)
Te są z koralem.

sobota, 28 listopada 2009

No 1


Moje pierwsze prawdziwie tylko srebrne kolczyki. A raczej kolczyk, bo drugiego jeszcze nie ma ;-) Wyszło cudownie i jak na pierwszy raz jestem z siebie bardzo zadowolona. Natomiast... nie chcijcie wiedzieć jak klęłam przy tej robocie... Okazuje się, ze srebrny drut, to zupełnie inna bajka. Jest twardy, zdecydowanie mniej plastyczny. Przezyłam istny horror owijając pierwsze zakrętasy. Opuchlizna już znow schodzi, więc podejrzewam, ze dziś dorobię drugi do kompletu. Tymczasem... wracam do roboty.......

wtorek, 24 listopada 2009

... i po przerwie




Odpoczynek dla moich rąk to juz miła przeszłość... Zabrałam się znów za owijanie, bo święta idą, a ja z zamówieniami jestem w lesie. Tym razem czarne wstępnie zarezerwowałam dla Basi Ł. Zobaczymy co Ona na to :) Fioletowe to prototyp do... moich pierwszych prawdziwie srebrnych, które zamierzam zrobić na dość specjalne zamówienie i muszę się bardzo postarać. Nie wiem jeszcze jak mi się uda tak powyginać ten cholernie twardy srebrny drut... Tak czy siak - trzeba będzie chyba poeksperymentować z kuchenką gazową mamy ;)